English
Varia

Social Network reż. David FincherSocial Network reż. David Fincher
Adam Kruk: Samotność w sieci

"Social Network" wchodzi do polskich kin dwa tygodnie po amerykańskiej premierze. Od tego czasu zdążył zarobić już 46 milionów dolarów. Trudno się dziwić - promocję zapewnił mu niejako sam Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, główny bohater filmu.

Za sukcesem "Social Network" stoi utalentowany scenarzysta Aaron Sorkin (wcześniej "Wojna Charliego Wilsona" czy "Ludzie honoru") oraz David Fincher, który zapewne już na początku kariery, kiedy to tworzył ikoniczne teledyski, posiadł cenny dar wyczuwania popkulturowych nastrojów. Kręcąc klipy dla Madonny trafiał prosto w dziesiątkę: w "Vogue" nawiązał do amerykańskiego star-systemu złotej ery Hollywood i czerpał garściami z estetyki stworzonej przez fotografów takich jak Herb Ritz, Helmut Newton czy Bruce Weber, określonej później mianem body fascism; w "Bad Girl" z Christopherem Walkenem ujawniał fascynację kinem noir, ale także "Niebem nad Berlinem" Wima Wendersa. Z takimi osiągnięciami na polu teledysku Fincher triumfalnie awansował na duży ekran w 1992 roku "Obcym 3", przez niektórych uważanym za najlepszą część serii. Film stał się początkiem drogi reżysera w stronę mrocznych, niepokojących klimatów, usankcjonowanej później filmami takimi jak "Siedem", "Podziemny krąg" i "Zodiak".

Ostatnio Fincher ociepla swoje emploi, czego dowodzi melodramatyczny "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" i właśnie "Social Network" - dramat przyjacielski, opowiadający o twórcach Facebooka: rzeczonym Zuckerbergu i Eduardo Severinie. Podglebiem konfliktów rysowanych w filmie nie jest chciwość, a przynajmniej nie tylko ona. Przede wszystkim, co widać wyraźnie podczas rozpraw sądowych, do głosu dochodzą kompleksy, urażona duma i ambicje, zawiedzione nadzieje, nierozwiązane nastoletnie problemy. Środowisko braci Winklevoss, czyli harvardzka elita, zawsze uważać będzie Zuckerberga za "nerda" i dorobkiewicza ("stare pieniądze" kontra kujon-nuworysz), Zuckerberg dalej zazdrościć będzie im pozycji, chowając poczucie niższości. Niestety, także wobec przyjaciela Eduardo (Andrew Garfield), dla którego równie bolesna co utrata pieniędzy i wpływów, będzie zdradzona przyjaźń. Napięcie między tymi dwoma wyznacza emocjonalny rytm filmu.

Fincher osiąga efekt nastoletniej psychodramy, obsadzając w głównych rolach aktorów autentycznie młodych. Świetnie w roli Zuckerberga radzi sobie Jesse Eisenberg, po raz kolejny udowadniając, że serialowe gwiazdki są doskonale przygotowane na awans z małego ekranu na srebrny. Ostry trening od dziecka rzadko zawodzi - wiedzą to nie tylko rodzice najlepszych tenisistów, trenerzy chińskich gimnastyków czy cyrkowcy, ale i amerykański showbiznes. Eisenberg debiutował w 1999 roku w serialu "Get Real", wyświetlanym u nas pod interesującym tytułem "Luzik Guzik" (tam także zaczynała Anne Hathaway - dziś hollywoodzka gwiazda). W roli twórcy Napstera, Seana Parkera, przekonująco wypada Justin Timberlake - również tresowany na gwiazdę od małego, kiedy to w wieku 11 lat zwyciężył w teleturnieju "Star Search", a następnie terminował w "Mickey Mouse Club". "Social Network" to film nie tylko mądrych ojców, ale i złotych dzieci.

OBYWATEL ZUCKERBERG

Doceniając kunszt scenariusza, warto zwrócić uwagę na to, że "Social Network" czerpie garściami z klasyka filmu biograficznego - "Obywatela Kane'a". Zakres czasowy opowiadanej historii jest zdecydowanie krótszy, bo miast całego życia pseudo-Heartsa, Fincher ogranicza się do kilku lat z życia "milionera na nowy wiek". Reżyser rezygnuje też z nieznośnego dziś u Wellesa patosu, stosując jednak podobne rozwiązania narracyjne. Przede wszystkim, za przykładem "Obywatela Kane'a", w "Social Network" nie ma jednej prawdy o bohaterze. Podlega ona nieustannej negocjacji i składa się z wielu równoległych relacji i odczuć. Inaczej będą widzieli Marka bracia Winklevoss, pracownicy kancelarii prawniczych, Erika (Rooney Mara), Eduardo (odmiennie na różnych etapach filmu), inaczej w końcu on sam. Wszyscy są dopuszczeni do głosu i choć głównym bohaterem jest Zuckerberg, obowiązują tu zasady pluralizmu. Konflikt jest emanacją demokracji.

Kluczową figurą w "Social Network" jest postać Eriki. Ona jest motorem frustracji Marka, napędzającej go do mniej lub bardziej wyszukanych akcji społecznościowych w internecie, mających na celu odwrócenie losu kujona. A może celem jest tylko zwrócenie jej uwagi? Erika okaże się pod koniec tą na zawsze utraconą częścią, rodzajem kane'owskiego "rosebud"- elementem nie do odzyskania po zaniku niewinności i nieuchronnym ubrudzeniu się życiem. Sukces musi zostać okupiony samotnością. Zawiść innych okazuje się bezpodstawna, bo szczyty zawsze są opustoszałe. Film kończy nieustanne odświeżanie facebookowego profilu Eriki. Mark chce sprawdzić, czy ta jednak przyjęła go do grona swoich znajomych. A może po prostu wpadł w pułapkę uzależnienia, zastawioną przez własny portal?

1 2  
Moje NH
Strona archiwalna 11. edycji (2011 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2011
PWŚCPSN
181920 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planScena T-Mobile Music
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
www.nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera